|
“Teraz
albo nigdy”
Zamojska
Klasa Okręgowa. Klub ze Szczebrzeszyna
mierzy w IV ligę.
Jeśli mamy kiedyś zagrać w IV lidze, to
awans musimy zrobić w tym sezonie. Drugiej
takiej okazji może już nie być – mówi
trener Roztocza Waldemar Brzuś. Ta
deklaracja szkoleniowca oznacza, że wiosną
ekipa ze Szczebrzeszyna za wszelką cenę będzie
bronić fotela lidera.
- W tym sezonie nie ma sytuacji, że ktoś
przerasta resztę ligi o głowę. Popatrzmy
na ostatnich mistrzów okręgówki: Łada,
Spartakus, Sól – te wszystkie kluby
wzmocniły się tak, że nawet remis z nimi
był sukcesem. W tym sezonie nie ma już
krezusów. Zostały same dziady, a wśród
nich wybijamy się my – śmieje się
trener Roztocza Waldemar Brzuś.
Runda toczyła się pod dyktando Roztocza,
lecz taki stan rzeczy nie był wcale
zamierzony. – Szacowaliśmy swoje siły
na miejsca 3-5. Uważałem, że o czołowe
lokaty zmierzy się Huczwa i Kryształ. Obie
te drużyny mają solidne składy. W dodatku
w Tyszowcach nieźle się uzbroili. Jednak
szybko się okazało, że królowie są
nadzy. Te dwie ekipy, moim zdaniem są największym
rozczarowaniem rundy. Rozczarowuje również
sama liga. Od kilku lat jej poziom idzie
systematycznie w dół – uważa Brzuś,
który w zamykającym rundę spotkaniu z
Huczwą stracił komplet punktów –
Nie mieliśmy kilku podstawowych zawodników.
Nie można też wszystkiego wygrywać i tak
mamy pięć punktów przewagi – tłumaczą
w Szczebrzeszynie.
Wiosną ma być jeszcze lepiej, ale najpierw
skład musi zostać wzmocniony przynajmniej
trzema wartościowymi zawodnikami.
Potrzebujemy dwóch napastników i stopera.
Nie unikniemy wzmocnień na tych pozycjach.
Przecież nie ma kto strzelać bramek.
Kryteria poszukiwania są jasne. Chcemy
ludzi ogranych i dysponujących doświadczeniem.
Działacze nie zasypują gruszek w popiele i
mają na oku odpowiednie osoby. Na
personalia za wcześnie, ale powiem, że z
napastnikiem nie powinno być problemów,
gorzej będzie z obrońcą – wyjaśnia
Brzuś.
Mimo braku napastników szczebrzeszynianie
mogą pochwalić się niezłą średnią
bramkową – 2.1 gola na mecz. To
dlatego, że mamy bardzo mocną drugą linię.
Pomocnicy strzeleli dla nas gole. W dodatku
mamy Pawła Sawica, który grał jak z nut
– wyjaśnia szkoleniowiec.
Na boisku Roztocze radzi sobie z rywalami,
czy poradzi sobie również w sprawach
pozasportowych? Myślę, że pod względem
organizacyjnym również damy radę. Z pieniędzmi
w Roztoczu nigdy nie było wesoło, ale jakoś
dajemy radę. Ludzie nam pomogą, gmina również
zaczęła się angażować. Większym
problemem od utrzymania się w lidze jest
wywalczenie awansu. Warto spróbować, a
jestem pewien, że w IV lidze dalibyśmy
sobie radę – mówi Brzuś.
źródło: Dziennik Wschodni, data
publikacji 17.11.2008 r.
autor: Paweł Grzegorczyk
|